Autor Wątek: Para idzie w gwizdek. Wolsztyn niewykorzystaną atrakcją  (Przeczytany 3124 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

taureau

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 5
    • Zobacz profil
Para idzie w gwizdek. Wolsztyn niewykorzystaną atrakcją
« dnia: 23 Styczeń 2013, 12:18:53 »
Parowozy z Wolsztyna powinny być przede wszystkim atrakcją turystyczną. Tymczasem służą głównie do przewożenia w dni powszednie pasażerów z Wolsztyna do Poznania. Trzeba to zmienić - pisze Filip Bebenow*.
Ważą się losy Parowozowni Wolsztyn. To coś wyjątkowego - jedyna w Europie parowozownia, obsługująca regularne połączenia, jedna z największych atrakcji turystycznych Wielkopolski. Niestety, nie dzieje się z nią dobrze.

Przygotowania do utworzenia samorządowej spółki, która według niektórych miałaby być "lekiem na całe zło", trwają od mniej więcej trzech lat. I choć przedstawiciele zarządzającego Parowozownią Wolsztyn przewoźnika PKP Cargo zapewniają, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, ja pozwolę sobie mieć inne zdanie.

Znaki czasu najlepiej widać w Wolsztynie w zwykły dzień roboczy. Dziś całkowicie sprawne są zaledwie dwa parowozy. Jeszcze 5 lat temu było ich 8, a z parowozowni codziennie wyjeżdżały 3. Jeden pracowicie przestawiał wagony towarowe, pozostałe kursowały do Poznania, Leszna i Zbąszynka. Na porządku dziennym były efektowne wyprzedzania pociągów, a nawet "podwójne wyjazdy". Parowe eldorado, jak mawiali tłumnie przybywający do Wolsztyna niemieccy miłośnicy kolei. Kilka innych parowozów stanowiło żelazną (dosłownie) rezerwę: stały gotowe do rozpalenia w hali lub właśnie przechodziły przeglądy. Ruch trakcją parową prowadzony był codziennie.

Dziś, gdy tylko w dwóch kotłach można podłożyć ogień, doszło do kuriozalnej sytuacji, w której ogranicza się ruch parowozów w weekendy!

Po pierwsze: za co?

Głównym motywem w rozmowach o przyszłości Parowozowni Wolsztyn są pieniądze. Województwo wielkopolskie dopłaca rocznie ok. 3 mln zł do kursowania pociągów z trakcją parową na linii kolejowej Poznań - Wolsztyn. Kwota wydaje się duża, ale trzeba pamiętać, że w Wielkopolsce dotacja do kolejowych przewozów regionalnych wynosiła w 2012 roku 121 mln zł.

Słusznie wicemarszałek województwa Wojciech Jankowiak twierdzi na łamach "Gazety", że gdyby nie zlecenie Urzędu Marszałkowskiego i dopłata do każdego kilometra pociągu z trakcją parową (który przecież kosztuje drożej, niż ten sam kilometr przejechany przez autobus szynowy), Parowozownia Wolsztyn by padła. Tyle że dotacja podtrzymuje jedynie jej funkcję utylitarną, dzięki której lokomotywownia nadal pozostaje przede wszystkim zakładem pracy, a w mniejszym stopniu muzeum czy atrakcją turystyczną.

Pieniądze zatem są, i nie ich brak jest problemem Wolsztyna, choć podnosi się ten argument niezwykle często, moim zdaniem niesłusznie.

Po drugie: dla kogo?

Odpowiedzialność za obecny stan Parowozowni Wolsztyn jest rozmyta. Urząd Marszałkowski jest zadowolony, dotuje przecież pociągi z trakcją parową. PKP Cargo wykonuje usługę na zlecenie samorządu wojewódzkiego i (w mniejszym lub większym stopniu) się z niej wywiązuje, więc również nie ma sobie nic do zarzucenia.

A jednak nie wszystko jest w porządku, skoro coraz mniej parowozów z Wolsztyna wyjeżdża na tory, i skoro przestały jeździć w soboty i niedziele.

Na początku warto byłoby zastanowić się, do jakiej grupy docelowej kierowany jest produkt turystyczny pod nazwą Parowozownia Wolsztyn, a przy okazji także cały sektor turystyki kolejowej w Wielkopolsce. Obecnie zagospodarowanie parowozów jako atrakcji turystycznej mającej rozsławić Wolsztyn, Wielkopolskę i Polskę w szerokich kręgach zagranicznych turystów, ociera się o granice absurdu. Jak inaczej nazwać sytuację, w której z jednej strony przeznacza się 3 mln zł na działalność parowozowni, a z drugiej ogranicza kursowanie parowozów w weekendy? Jeśli pociąg z parowozem kursuje tylko w dni powszednie w godzinach, kiedy najwięcej podróżnych dojeżdża do pracy i szkoły, to znaczy, że "dojazdowa" funkcja pociągów na linii Wolsztyn - Poznań została uznana za ważniejszą. Ale to błąd, bo wiekowa parowa maszyna często odmawia posłuszeństwa. Oczekiwanie kilkudziesięciu minut na opóźniony pociąg w mrozie nie należy do przyjemności.

Obrońcy funkcji "turystycznej" mówią, że planowy ruch pociągów osobowych prowadzonych na normalnym (szerokość 1435 mm) torze trakcją parową to coś wyjątkowego i warto go utrzymać. Gorzej, gdy spojrzy się na wymiar ekonomiczny tej drogiej w utrzymaniu atrakcji.

Dlaczego szukając oszczędności, zredukowano ruch parowozów na liniach osobowych akurat w soboty i niedziele? Kto doradził ten ruch Urzędowi Marszałkowskiemu, Kolejom Wielkopolskim i PKP Cargo? Parowozownia Wolsztyn, mimo że jej oferta nieustannie słabnie, powoli stawała się rozpoznawalną atrakcją turystyczną. Zabieranie turystom możliwości przejazdu pociągiem z parowozem w weekendy brzmi jak ponury żart.

Po trzecie: co zrobić?

Turystyka kolejowa w Polsce rozwija się od niedawna. Nie jest to rynek dobrze poznany, a ci, którzy na nim działają, zwykle opierają się na "przeczuciach", bez podstaw w rzeczywistości. Warto jednak wypracować sensowny model działań dla Wolsztyna, opierając się na doświadczeniach krajowych, a także niemieckich i brytyjskich.

Na początek ponad politycznymi podziałami mógłby powstać program naprawczy Parowozowni Wolsztyn. Jednak trzeba powiedzieć wprost podstawową rzecz: kto twierdzi, że prowadzenie zabytkowej parowozowni to biznesowo opłacalna działalność, ten kłamie. Dlatego zamiast powoływania spółki (która z natury rzeczy musiałaby przynosić zyski) należałoby wprowadzić w życie kilka prostych działań, związanych z ograniczeniem kosztów poprzez zmianę struktury wydatków oraz zwiększenie popularności wolsztyńskiej parowozowni. Wymienię kilka z nich.

* Natychmiast trzeba zmienić rozkład jazdy pociągów z trakcją parową. Dwudniowa przerwa może zostać wprowadzona w poniedziałki i wtorki, a parowóz jeździłby od środy do niedzieli. W przyszłości warto zastanowić się, czy nie wprowadzić dalej idących zmian i w okresie od października do kwietnia nie ograniczyć ruchu parowozów wyłącznie do sobót, niedziel i świąt, a w pełnym wymiarze (codziennie) eksploatować je tylko w lipcu i sierpniu, gdy ruch turystów jest największy.

* Warto obniżyć ceny wynajmu pociągów specjalnych z trakcją parową. Dzisiaj cennik PKP Cargo jest drogi, w ostatnich kilku latach ceny wynajmu wzrosły około trzykrotnie. Jeśli staną się przystępne, znajdą się chętni, którzy będą chcieli w zabytkowym pociągu zorganizować urodziny, wesele, zjazd absolwentów, czy spotkanie integracyjne. Projekt ten wymagałby jednak uproszczenia drogi administracyjnej zamawiania pociągu (na kalkulację kosztów czeka się czasami nawet kilka miesięcy, co odstrasza potencjalnego klienta).

Dzisiaj wpływy z pociągów nadzwyczajnych oscylują wokół zera. Pozyskiwanie zamówień na pociągi specjalne jest najprostszą drogą do zdobycia pieniędzy dla parowozowni.

* Niepotrzebnych lokomotyw, generujących koszty, trzeba się pozbyć. Sprzedaż za symboliczną kwotę np. nieczynnych parowozów odciążyłaby firmę PKP Cargo, bo nie byłoby już kosztów związanych z utrzymaniem ich w należytym stanie. Dzięki temu w ciągu kilku lat można by zwiększyć liczbę czynnych parowozów, a przewoźnik mógłby się skupić na naprawach i utrzymaniu parowozów, nadających się do prowadzenia połączeń rozkładowych. Parowozy uruchamiane okazjonalnie mogłyby zostać przejęte przez samorząd miejski, powiatowy i wojewódzki.

Taki scenariusz został już w Polsce przetestowany - lokomotywę Ol49-3 kupił Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego.

* Potrzebna jest lepsza promocja wolsztyńskiej parowozowni. Dzisiaj sklepik z gadżetami to zaledwie małe pomieszczenie w noclegowni Parowozowni Wolsztyn. Prowadząca go Fundacja Era Parowozów mogłaby przejąć część zadań związanych z promocją i marketingiem. Nie byłoby trudne utworzenie dobrej jakości sklepu internetowego, oferującego (nie tylko Polakom!) cały asortyment kolejowych pamiątek. Zwiększenie oferty sklepiku, wreszcie stworzenie w nim punktu obsługi klienta, gdzie można by zakupić bilet wstępu, opłacić nocleg w mieszczącym się tu hoteliku, zarezerwować przejazd w kabinie maszynisty parowozu oraz biletów na przejazd pociągiem "retro", czy też złożyć zamówienie na własny, indywidualny pociąg specjalny, byłoby dorównaniem do zachodnich standardów.

Konkretne działania, które mogą w tej chwili nieco ożywić Parowozownię Wolsztyn, nie sprawią jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, że stanie się ona samofinansującą, gotową do prywatyzacji prężną instytucją. Wręcz przeciwnie, znajdujemy się na początku drogi. Ale warto ją wybrać, bo spośród polskich atrakcji turystyki kolejowej tylko "Parowozy z Wolsztyna" zaistniały w zbiorowej świadomości, wykraczając poza wąskie grono miłośników kolei, kolejarzy, amatorów starej techniki, czy ciekawostek historycznych.



* Filip Bebenow - członek Towarzystwa Przyjaciół Wolsztyńskiej Parowozowni, absolwent UAM w Poznaniu, autor pracy magisterskiej "Turystyka kolejowa w Polsce", która zdobyła I Nagrodę Główną w prestiżowym konkursie "Teraz Polska Promocja", maszynista parowozu. Obecnie pracuje jako dyrektor Żuławskiej Kolei Dojazdowej w Nowym Dworze Gdańskim.



Jedyna taka parowozownia

Parowozownia Wolsztyn powstała w 1907 r. Do dziś zachowały się tam oryginalne budynki i urządzenia z początku XX wieku z 8-stanowiskową halą wachlarzową, obrotnicą oraz sprzętem niezbędnym do utrzymania i naprawy parowozów, w tym sprawnym żurawiem i urządzeniami do nawęglania. Jako ostatnia w Polsce i w Europie wysyła na trasę parowozy wykorzystywane do prowadzenia rozkładowych pociągów osobowych.

http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,13278130,Para_idzie_w_gwizdek__Wolsztyn_niewykorzystana_atrakcja.html#ixzz2InRjAzoT

wolsztynianka!

  • Full Member
  • ***
  • Wiadomości: 120
    • Zobacz profil
Odp: Para idzie w gwizdek. Wolsztyn niewykorzystaną atrakcją
« Odpowiedź #1 dnia: 23 Styczeń 2013, 23:16:10 »
brawo...

polkoi

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 37
    • Zobacz profil
Odp: Para idzie w gwizdek. Wolsztyn niewykorzystaną atrakcją
« Odpowiedź #2 dnia: 24 Styczeń 2013, 01:00:42 »
bardzo mi sie to nie podoba szkoda ze nie moze wkroczyc jakis komisarz unijny z zagranicy ktory prowadzilby kontrole nad tym aby te maszyny zyly smutno mi patrzec na to ze mamy tyle maszyn a coraz mniej ich widac na torach :(

EchaRegionu.pl

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 11
    • Zobacz profil
Odp: Para idzie w gwizdek. Wolsztyn niewykorzystaną atrakcją
« Odpowiedź #3 dnia: 05 Listopad 2014, 09:31:23 »