Autor Wątek: Jaka zachorowalność dzieci w szkołach?  (Przeczytany 3070 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

mlewol

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 16
    • Zobacz profil
Jaka zachorowalność dzieci w szkołach?
« dnia: 21 Styczeń 2012, 10:50:55 »
Jaka jest zachorowalność dzieci np. klas1-3 w szkołach?
Czy ktoś to kontroluje?
Rozumiem, że to duże skupisko dzieci i bakterie łatwo się roznoszą leczy czy szkoły i ich nauczyciele robią wszystko co powinni by zminimalizować zachorowalność naszych pociech.
Doszły mnie słuchy, że jako rodzice jesteśmy nadopiekuńczy a  nauczyciele robią wszystko by duch i ciało naszych pociech było zahartowane  :)

Jako rodzice co sądzicie na ten temat?

stratugeo

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 15
    • Zobacz profil
Odp: Jaka zachorowalność dzieci w szkołach?
« Odpowiedź #1 dnia: 22 Styczeń 2012, 10:12:36 »
Ostatnio usłyszałam, że cechą charakterystyczną Polonii na Wyspach Brytyjskich jest przewrażliwienie rodziców na punkcie zdrowia swoich pociech. Coś w tym jest. Kiedyś dzieciaki był usmarkane po pachy i rosły zdrowo. Lekiem była ciepła herbata, z miodem (cytryny były towarem reglamentowanym) i ewentualnie łóżko (jak już była temperatura). Dziś rodzic panikuje jak pojawi się katar i stan podgorączkowy - a jak ma się dzieciak uodpornić?

Agata781

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 50
    • Zobacz profil
Odp: Jaka zachorowalność dzieci w szkołach?
« Odpowiedź #2 dnia: 22 Styczeń 2012, 10:32:54 »
Ostatnio usłyszałam, że cechą charakterystyczną Polonii na Wyspach Brytyjskich jest przewrażliwienie rodziców na punkcie zdrowia swoich pociech. Coś w tym jest. Kiedyś dzieciaki był usmarkane po pachy i rosły zdrowo. Lekiem była ciepła herbata, z miodem (cytryny były towarem reglamentowanym) i ewentualnie łóżko (jak już była temperatura). Dziś rodzic panikuje jak pojawi się katar i stan podgorączkowy - a jak ma się dzieciak uodpornić?
Według starej szkoły"moich rodziców i babci"chorując"razem z swoimi kolegami z klasy(podwórka)Podobno nic tak nie uodparniało jak "wymiana"wirusów.

mlewol

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 16
    • Zobacz profil
Odp: Jaka zachorowalność dzieci w szkołach?
« Odpowiedź #3 dnia: 22 Styczeń 2012, 13:23:41 »
Ostatnio usłyszałam, że cechą charakterystyczną Polonii na Wyspach Brytyjskich jest przewrażliwienie rodziców na punkcie zdrowia swoich pociech. Coś w tym jest.
Tak to prawda lecz jest to całkiem inna sprawa. Przewrażliwienie tych rodziców jest następstwem niepewności i różnych obaw wynikających z przebywania w obcym nie do końca poznanym otoczeniu.

Dobra, a ja ostatnio usłyszałem, że w Norwegii nauczyciele i przedszkolanki nie litują się nad dziećmi.
Nieważne czy mokro, wietrzyście czy mroźno dzieciaki zawsze wychodzą na świeże powietrze.
Wracają z spaceru grzecznie obłocone, mokre i nieraz przemarznięte.
Za to po przybyciu do placówki dzieci dostają na wymianę suche czyste ubrania i ciepłą herbatkę :)

Kiedyś dzieciaki był usmarkane po pachy i rosły zdrowo. Lekiem była ciepła herbata, z miodem (cytryny były towarem reglamentowanym) i ewentualnie łóżko (jak już była temperatura).

Też takim dzieckiem byłem a babcia mnie herbatką z lipy i miodem zawsze wyleczyła :)
W szkole pamiętam ćwiczenia dotleniające, spacerki  gęsiego....
Pamiętam dyscyplinę i wpajanie zasad.
Dziś w czasie przerwy szkolnej lub zajęć szkolnych widuję dzieci szalejące w błocie.
Dzieci robią to co za moich czasów robiliśmy wyłącznie po za szkołą.

Dziś rodzic panikuje jak pojawi się katar i stan podgorączkowy - a jak ma się dzieciak uodpornić?
Myślę, że to nie panika lecz tylko analiza i dociekliwość odpowiedzialnego rodzica kończąca się brakiem zaufania w stosunku do nauczyciela gdy dziecko zbyt często choruje.
« Ostatnia zmiana: 22 Styczeń 2012, 13:45:47 wysłana przez mlewol »

mlewol

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 16
    • Zobacz profil
Odp: Jaka zachorowalność dzieci w szkołach?
« Odpowiedź #4 dnia: 22 Styczeń 2012, 13:34:49 »
Według starej szkoły"moich rodziców i babci"chorując"razem z swoimi kolegami z klasy(podwórka)Podobno nic tak nie uodparniało jak "wymiana"wirusów.
EEEEEE... chyba trochę przegięłaś.
W tamtych czasach prości ludzie takiej wiedzy  jeszcze nie posiadali, że są wirusy i że ich wymiana może uodparniać.
Ludzie starej daty raczej twierdzą, że najlepiej uodparnia wiara,miłość,sumienność,dyscyplina i ciężka praca !
Tak przynajmniej twierdzą moje przedwojenne sąsiadki ;)

Agata781

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 50
    • Zobacz profil
Odp: Jaka zachorowalność dzieci w szkołach?
« Odpowiedź #5 dnia: 22 Styczeń 2012, 22:41:57 »
Moja babcia zawsze jak kuzynka miała katar to mówiła mi"że co cię nie zabije to cię wzmocni";)I poiła nas herbatką z cytryną i miodem,i nie zabraniała bawić się razem.:)

mlewol

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 16
    • Zobacz profil
Odp: Jaka zachorowalność dzieci w szkołach?
« Odpowiedź #6 dnia: 23 Styczeń 2012, 07:07:23 »
Moja babcia zawsze jak kuzynka miała katar to mówiła mi"że co cię nie zabije to cię wzmocni";)I poiła nas herbatką z cytryną i miodem,i nie zabraniała bawić się razem.:)
Właśnie!
Było to świadome i kontrolowane działanie.

Czy sądzicie, że tak podchodzi się do naszych dzieci?
Mam wrażenie, że w szkołach idzie się na żywioł i bezmyślnie ryzykuje się zdrowie dzieci.
Chyba, że jest to celowe działanie by zmniejszyć frekwencję dla własnej wygody ;)

Basia89

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 17
    • Zobacz profil
Odp: Jaka zachorowalność dzieci w szkołach?
« Odpowiedź #7 dnia: 23 Styczeń 2012, 12:49:43 »
Dzieci są dziś mniej odporne niż kiedyś. Wszędzie sama chemia i ulepszacze. Dawniej antybiotykiem była kiszona kapusta i ogórki a dziś nawet półrocznemu dziecku podaję się antybiotyki. Co do nadopiekuńczych rodziców to znam takich, którzy dziecka do szkoły nie posyłają jak jest brzydko na dworze bo pani wygoni ich na przerwę na dwór! Gdzie to dziecko ma się uodpornić?
a z drugiej strony spójrzmy w podstawę programową. Czas zajęć na świeżym powietrzu jest tam przewidziany.